piątek, 26 października 2012

Na początku był kalendarz

Życie w ciągłym biegu. Praca, dzieci, dom. Wielu twierdzi, że mam słoniową pamięć, ale nawet ja nie rozstaję się z kalendarzem. Zapisuję w nim wszystko: urodziny/imieniny, wpływy i większe wydatki, rachunki do zapłacenia, sprawy i telefony do załatwienia, ciekawe strony www/książki, przepisy kulinarne, pomysły na dekoracje do domu itd. Żeby być zorganizowaną mamą trzeba taki nabyć, albo może stać się praktycznym prezentem z okazji np. Bożego Narodzenia. Powinien być solidny, w twardej oprawie, z dużą ilością miejsca na notatki.

Nie napotkałam jeszcze idealnego dla mnie kalendarza, więc kupuję najtańszego, który spełnia powyższe kryteria. 

Zawsze 1 stycznia na ostatniej stronie kalendarza robię "listę życzeń" na nadchodzący rok. Ta bardzo ważne, żeby mieć cele i do nich dążyć. Najlepiej jeśli określamy je realnie, małymi kroczkami. Życzenie - zostanę milionerem- nie spełni się tak po prostu. Nie wszystkie udaje się zrealizować w ciągu roku, ale ogromną frajdą jest wykreślanie tych, które są już za nami.

Więc wszystkie mamy - zaczynamy od kalendarza!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz